Często spotykamy się z pytaniem: „To w końcu jesteś psychoterapeutą, czy terapeutą TSR?”. Granica bywa płynna, a definicje w świecie pomocy psychologicznej potrafią być mylące dla osób postronnych. Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, gdzie leży ta subtelna różnica i dlaczego w naszym zawodzie samotny wilk rzadko odnosi sukcesy – zaparz kawę i usiądź wygodnie. Porozmawiajmy o tym, co tak naprawdę robimy.
Terapeuta TSR a „klasyczny” psychoterapeuta – gdzie leży różnica?
Wyobraź sobie, że stoisz przed zamkniętymi drzwiami. Tradycyjna psychoterapianierzadko koncentruje się na tym, by zrozumieć, dlaczego drzwi są zamknięte, kto zgubił klucz i jak bardzo to wpłynęło na Twoją przeszłość. To niezwykle ważna praca. Jednak terapeuta TSR (Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach) podchodzi do tych samych drzwi z nieco innej strony.
Nas, jako praktyków TSR, mniej interesuje „dlaczego jest źle”, a bardziej „co zrobić, żeby było choć trochę lepiej”. Nie ignorujemy problemów – to mit. My po prostu oświetlamy latarką te momenty, w których problem nie występuje lub jest mniejszy. Szukamy zasobów, które klient już w sobie ma, nawet jeśli chwilowo przykrył je kurz kryzysu.
Różnica tkwi więc w filozofii, a nie w jakości pomocy. Terapeuta TSR jest partnerem w zmianie, kimś, kto idzie ramię w ramię z klientem, zamiast występować z pozycji wszechwiedzącego eksperta. To podejście, które czerpie z mądrości Miltona Ericksona – wierzymy, że każdy człowiek ma w sobie siłę do rozwiązania swoich trudności, czasem tylko potrzebuje odpowiedniego pytania, by tę siłę uruchomić.
Siła tkwi w grupie – nie tylko na fotelu klienta
Mówiąc o TSR, często skupiamy się na pracy indywidualnej „jeden na jeden”. Tymczasem podejście skoncentrowane na rozwiązaniach fenomenalnie sprawdza się w pracy grupowej. I nie chodzi tu tylko o klasyczne grupy wsparcia.
Zastosowania grupowe w TSR to fascynujący obszar. Dlaczego? Ponieważ w grupie dzieje się pewna magia – uczestnicy stają się dla siebie nawzajem „świadkami sukcesu”. Kiedy jedna osoba opowiada o swoim małym zwycięstwie nad problemem, inni nie tylko to słyszą, ale zaczynają rezonować z tą energią. W TSR nie analizujemy w grupie porażek każdego z osobna. Zamiast tego tworzymy przestrzeń, w której wymiana zasobów następuje błyskawicznie. To jak burza mózgów, ale dotycząca radzenia sobie z życiem.
Jako terapeuci widzimy, że dynamika grupy prowadzonej w duchu TSR potrafi przyspieszyć proces zmiany. Ludzie szybciej odzyskują poczucie sprawstwa, gdy widzą, że inni – podobni do nich – też dają radę.
Dlaczego w tym zawodzie nie warto być samemu?
To prowadzi nas do ostatniego, ale kluczowego punktu. Skoro nasi klienci czerpią tak wielką siłę z grupy, dlaczego my – terapeuci, pedagodzy, psychologowie – tak często zamykamy się w swoich gabinetach sami?
Bycie częścią społeczności, takiej jak Polskie Towarzystwo Psychologicznej Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach, to nie tylko kwestia prestiżu czy certyfikatu na ścianie. To higiena psychiczna. Nasz zawód bywa obciążający. Spotykamy się z ludzkim cierpieniem i bezradnością. Działając w pojedynkę, łatwo stracić ostrość widzenia, a nawet wypalić się zawodowo.
Bycie w grupie profesjonalistów TSR daje coś bezcennego: interwizję i wymianę perspektyw. Kiedy utkniesz w procesie z klientem, inny terapeuta TSR zada Ci to jedno, „magiczne” pytanie, które odblokuje Twoje myślenie. Dzielimy się narzędziami, inspirujemy nowymi zastosowaniami metody (np. w szkole, biznesie czy resocjalizacji) i dbamy o standardy etyczne.
Wspólnota to nasze paliwo. Dzięki niej nie tylko stajemy się lepsi w tym, co robimy, ale też czujemy się bezpieczniej. A bezpieczny i rozwinięty terapeuta, to skuteczny terapeuta.
Jeśli więc jesteś na początku swojej drogi lub czujesz, że w Twoim gabinecie zrobiło się trochę zbyt cicho – pamiętaj: w TSR rozwiązania budujemy razem.
Chcesz dołączyć do grona profesjonalistów TSR? Sprawdź, jak zostać członkiem naszego Stowarzyszenia i rozwijaj się wśród najlepszych.
